poniedziałek, 7 stycznia 2013

Kobiety chcą tylko jednego - WSZYSTKIEGO!

            Taka już nasza  ludzka natura, że gdy na kalendarzu pojawia się styczeń, to nagle dostajemy olśnienia, że coś w naszym życiu trzeba zrobić więcej... Widzimy początek nowych możliwości, postanowień, a wszytko wydaje nam się proste i do osiągnięcia. Dopiero potem czas weryfikuje jacy jesteśmy w tym silni i co faktycznie było naszym prawdziwym, mocnym celem. Ja mam przeczucie, że ten rok przyniesie mi wiele zmian i trudnych decyzji.. ale nie mówmy hop. 
             Oprócz poważniejszych postanowień typu: praca, studia, stypendium, wyjazd za granicę... etc, postanowiłam również popracować nad sobą, a dokładnie nad swoją kondycją i kształtowaniem ciała. Wiem wiem, pewnie teraz wszyscy myślą, że każda kobieta w styczniu zauważa swoje fałdki na brzuchu, celulit na udach i już w swoim wyobrażeniu ma siebie wylewającą siódme poty na siłowni, ja jednak poczyniłam już pierwszy krok i kupiłam sobie karnet na zajęcia fitness i tańca. Już dzisiaj czekają mnie pierwsze zajęcia z Salsa&Samba - Fit - zobaczymy co to będzie, ja jestem bardzo pozytywnie nastawiona. W sumie nigdy nie miałam problemu z nadwagą, wręcz przeciwnie, jestem bardzo chuda, jednak zauważyłam, że od mojego przyjazdu do Krakowa (czyli już 4 lata), mój brzuch zdecydowanie wygląda jak flak, a moja kondycja jest w opłakanym stanie (szczególnie dostrzegam to, gdy widzę na horyzoncie tramwaj i po przebiegnięciu kilku metrów już wyglądam jak zadyszany jamnik). Duży wpływ na to jak wyglądam, ma również to co jem, czyli wielka orkiestra niezdrowego jedzenia, począwszy od lasagne i pizzy, a kończąc na wszelkiego rodzaju tostach i smażonych rzeczach.  Czas wziąć się za siebie i troszeczkę poruszać.... Czuje, że będzie to miało wpływ nie tylko na moją kondycję fizyczną ale również psychiczną - w końcu trochę ruchu, daję potem energie na cały dzień, więc trzymajcie za mnie kciuki! 


Udało mi się wygrzebać jedno zdjęcia z Sylwestra, niestety wtedy gdy trzeba aparat oczywiście odmawia posłuszeństwa.
Jestę hipisę! :
Z moją przyjaciółką Olą :*


8 komentarzy:

  1. ohohoho tytuł po prostu genialny :D taki tam z serii prawdziwe oblicza kobiet :D cudnie wyglądacie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam za Ciebie kciuki kochana, ja mam ochotę zapisać się na zumbę, tylko jeszcze nie wiem kiedy. Musze się za siebie wziąć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja od 2 miesięcy ćwiczę codziennie w domu pilates i czuje się o niebo lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. such a lovely entry ( i adore the mini-christmas tree)

    want to follow each other? i will defiently follow back

    my blog:
    http://thebizarrebirdcage.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  5. ja nienawidzę się ruszać, ale czasami trzeba.. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale z Ciebie fajny hipis! Ja bardzo dobrze wspominam takie imprezy tematyczne w tym przebierane sylwestry, zabawa była bardzo fajna + ciekawość, jak każdy zaproszony na imprezę się ubierze i co wymyśli fajnego. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny blog ! zapraszam do mnie :) http://pperoni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń