sobota, 3 listopada 2012

Chwila dla wytchnienia...

"...Przerwa w nerwach i codziennych manewrach..."

We wszystkich świętach kocham to, że w końcu mam czas na wytchnienie. Nie muszę zaprzątać sobie głowy studiami, pracą. Po 4 latach mieszkania w Krakowie, zaczynam docenić powrót do domu... do mojego ciepłego, wspaniałego rodzinnego domu. Uwielbiam ten spokój, który mnie otacza, zapach obiadu, dłuugie wieczory przy filmie z rodzicami, popijając specjał mojego taty, czyli rozgrzewające, ciepłe winko własnej roboty. Kiedyś marzyłam tylko o tym, żeby wyrwać się do dużego miasta, zaznać samodzielności i cieszę się, że zrobiłam ten krok. Ale uwierzcie mi... jednak rodzinny dom to zawsze jest miejsce w którym człowiek czuje się najlepiej, przynajmniej ja tak myślę. 

Poniżej kilka zdjęć z jednego z takich klimatycznych wieczorków. Ten akurat zorganizowaliśmy sobie razem z moim chłopakiem. Króluje na nim fondue z owocami... POLECAM! :) 



Nie mogłam się oprzeć pokazania Wam też tej maleńkiej kruszynki, czyli nowego kotka mojego chłopaka:
 
  Prawda, że uroczy!!??


9 komentarzy:

  1. Przekochany kotek :) Tak, rodzinny dom to jednak dobra rzecz. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jaaki słodziutki kociak <3. Uwielbiam fondue jednak zazwyczaj ja robię ze szwajcarskiego sera i maczam w nim grzanki, a Ty w czym maczałaś te owoce ?:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pyszności :)
    Uroczy i to bardzo!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. mmm ile słodkości :)
    w tym także slodkie kotki

    OdpowiedzUsuń
  5. Uroczy kociak:)

    Zapraszam Cię na mojego nowego bloga: http://mell-l.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam kociaki, a w połączeniu z czekoladą to już w ogóle ;)

    OdpowiedzUsuń